Poszłam po buty…

a kupiłam spodnie. Trzy razy się rozbierałam i ubierałam. Dwa pierwsze nie przyniosły rezultatu. A to za dużo z przodu, a to za obcisłe, a to za luźne. I kiedy już wychodziłam podeszłam do stylizacji, którą oglądałam kilka dni wcześniej, jednak ta kokarda z paska „odstraszyła” mnie. Wczoraj jednak pomyślałam sobie, że mogę przecież pasek z materiału zastąpić skórzanym. Poprosiłam panią, aby mi podała rozmiar do przymierzenia. A ta: ale to są zupełnie inne spodnie, szersze w biodrach, wysoki stan i tylko czekałam, kiedy powie, że nie dla mnie. Popatrzyła na mnie tak jakby chciała coś jeszcze dodać, ale odpuściła i już za chwilkę byłam w przymierzalni. Spodnie rewelacja, jakby dla mnie szyte. Już widzę siebie w białej bluzeczce, dżinsowa kurteczka i jakiś wygodny obuw i można śmigać.

Wreszcie

Ile ja czasu rozmrażałam te swoje sprzęta. Co jakiś czas gadałam, że muszę, bo niedługo truskawki i inne owoce, które zamrażam na zimę. Kompotów nie robię już od dawna. Te dni jakieś takie nie zachęcające do wytężonej pracy. Wreszcie wczoraj nastał taki dzień. Czułam się na tyle dobrze, że nie tylko rozmrażanie mnie zajmowało. Ugotowałam obiad i nawet pranie zrobiłam. Wiadomo, pierze automat, ale nie raz nawet tam do tego bębna nie ma się ochoty wkładać czegokolwiek. A już wyjmować i maszerować z tym na balkon, to dubelt się nie chce. Ten mój był w „szoku”. A i jeszcze pomiędzy deszczem a deszczem pomaszerowałam z kijkami. Dziękuję Ci auro 😉 . Byłaś ustabilizowana, a mój organizm lubi to najbardziej. 🙂 .

Wózek

A to pani już z wózkiem chodzi. Bez pardonu i z jaaaaaką miną zagadnęła mnie znajoma. Mało tego szturchnęła go parasolką, mówiąc jednocześnie, chyba lekki taki wózek. A ja jak to ja ze spokojem, że kręgosłup, że od dawna i takie tam…….. . Od razu tam na tym przystanku nie przyszło mi do głowy, dopiero w domu pomyślałam sobie, że chyba nie wyglądam aż na taką babcię skoro….. . I w tym momencie przypomniał mnie się sąsiad, który już nie mieszka w naszym bloku i całe szczęście 😉 , który to sąsiad spotykając mnie właśnie z takim wózkiem tak o to mnie pocieszył: Pani z tym wózkiem to wygląda jak osiemdziesięcioletnia babcia. Nie pamiętam już, co mu odpowiedziałam, ale wiem, że to była jakaś żartobliwa odpowiedź. I powiem Wam, że jak go mijałam po tym zdarzeniu, to nie czułam złości tylko jakoś tak kabaretowo mój organizm reagował, ale tylko w myśli. I tak to jest z ludźmi……. . I dlatego lubię ludzi, bo niektórzy naprawdę są fajni……..